Wcale nie były to wybory o najwyższej frekwencji (63 proc: więcej nas do urn poszło w październiku 2023 i czerwcu 2025) ani nawet w pełni wolne: część mandatów zarezerwowano wszak dla - jak wtedy mówiono - strony koalicyjno-rządowej. Za to wszystkie poza jednym (senatora i biznesmana Henryka Stokłosy) o których swobodnie decydowali obywatele - 161 na 460 do Sejmu oraz 99 ze 100 do Senatu przypadły kandydatom świeżo wtedy zalegalizowanej Solidarności występującym pod marką Komitetu Obywatelskiego.
Wstrząs nie tylko dla władzy okazał się tak wielki, że unieważnił zawarty w trakcie rozmów Okrągłego Stołu kontrakt polityczny, co miał zagwarantować dalsze rządzenie PZPR i jej sojusznikom. Satelickie dotychczas Zjednoczone Stronnictwo Ludowe (wkrótce powróciło do historycznej nazwy PSL) oraz Stronnictwo Demokratyczne odwróciły sojusze i zawarły nowy układ rządowy z Solidarnością, co po dwóch miesiącach umożliwiło powołanie pierwszego po wojnie niekomunistycznego premiera Tadeusza Mazowieckiego.
4 czerwca 1989 r. nie stanowił efekt dobrej woli komunistów, nagle po 45 latach rządów dyktatorskich poddających się weryfikacji. Wybory wymuszone zostały przez opór społeczny. Solidarność zepchnięta do podziemia po 13 grudnia 1981 kiedy to komuniści wprowadzili stan wojenny - przetrwała. W 1988 r. młodzi robotnicy, z tego pokolenia któremu rok wcześniej Jan Paweł II mówił: "każdy z Was, młodzi przyjaciele, ma jakieś swoje Westerplatte, sprawę, o którą nie sposób nie walczyć" - wsparci przez studentów zorganizowali dwie fale strajków. Pod ich wrażeniem władza zasiadła do rozmów z opozycją demokratyczną. Ekipa generałów Wojciecha Jaruzelskiego i Czesława Kiszczaka nie mogła liczyć na wsparcie radzieckie, bo kremlowski przywódca Michaił Gorbaczow podczas wizyty w Polsce latem 1988 r. w odpowiedzi na pytanie redaktora miesięcznika "Res Publica" Marcina Króla nie potwierdził, żeby dalej obowiązywała doktryna Leonida Breżniewa głosząca ograniczoną suwerenność państw socjalistycznych. Już w listopadzie 1988 r. Lech Wałęsa, lider wciąż nielegalnej Solidarności odbył w państwowej telewizji zwycięską debatę z szefem komunistycznych związków zawodowych Alfredem Miodowiczem. Od lutego do kwietnia toczyły się rozmowy Okrągłego Stołu, w zamierzeniu nie przewidujące wariantu odebrania władzy PZPR przez Solidarność lecz tylko legalizację opozycji.
Przy urnach wyborcy rozstrzygnęli jednak jednoznacznie, wychodząc daleko poza ustalenia polityków
To ich werdykt sprawił, że po tej dacie Polska nigdy nie była już taka jak przedtem. A nasze przemiany stanowiły bodziec do ustanowienia demokracji w innych krajach bloku.
Uznawany za nadzieję PZPR Aleksander Kwaśniewski, który w trakcie rozmów Okrągłego Stołu zaproponował gwoli przełamania impasu przywrócenie Senatu - sam do niego nie wszedł. Przegrał bowiem z kandydatką Komitetu Obywatelskiego emerytowaną nauczycielką muzyki Gabrielą Cwojdzińską, wcześniej skazywaną za przechowywanie związkowego sztandaru Solidarności w stanie wojennym. Za to zostali senatorami: wielki reżyser Andrzej Wajda i pisarz Andrzej Szczypiorski, których autorytet i rozpoznawalność miały pomóc w wyborach Solidarności. Z grona jej kandydatów do Senatu przepadł tylko Piotr Baumgart, który nie zdążył zrobić sobie zdjęcia z Lechem Wałęsą.
Fotografia z laureatem Pokojowej Nagrody Nobla stanowiła niezawodny znak rozpoznawczy drużyny Solidarności. W jej barwach dostali się do Sejmu niedawni więźniowie polityczni Adam Michnik i Jacek Kuroń. A także wielu działaczy związkowych i lokalnych autorytetów powiązanych z Kościołem i duszpasterstwami.
Niemal w całości przepadła skupiająca prominentów PZPR i stronnictw sojuszniczych lista krajowa, nie uzyskując wymaganego poparcia (50 proc plus jeden głos), weszli z niej do Sejmu tylko seksuolog Mikołaj Kozakiewicz (w nagrodę został tam marszałkiem) oraz Adam Zieliński: ten drugi był na liście ostatni a obywatele skreślali zamaszyście, więc te skreślenia do jego nazwiska nie dochodziły.
Komuniści liczyli wcześniej na dobry wynik w tzw. zielonych województwach, związanych z rolnictwem, w których często nie pod koniec lat 80 nie było żadnej opozycji. Jednak właśnie tam klęska PZPR okazała się szczególnie przygniatająca. Przyczynił się do tego w znacznej mierze patriotyzm księży, przeważnie wspomagających opozycję.
Wyborcy potraktowali głosowanie z 4 czerwca 1989 r. jak plebiscyt, ocenę dotychczasowej władzy.
Nie miało wielkiego znaczenia, że niemal nikt nie pamiętał poprzednich wyborów demokratycznych w 1928 r. - po tej dacie wyniki głosowania fałszowała najpierw sanacja, potem komuniści. Zaangażowani w kampanię ludzie Solidarności sporządzali czytelne ściągawki jak zagłosować prawidłowo.
Społeczeństwo dało kredyt zaufania Solidarności. Rozmiary wygranej okazały się tak ogromne, że zaskoczyły kierownictwa tak Związku jak Komitetu Obywatelskiego. Dlatego też liderzy opozycji. co później oceniono jako błąd, przystali na oddanie komunistom wakujących 33 z 35 mandatów poselskich z listy krajowej. Zaś część posłów specjalnie oddało nieważne głosy, żeby autor stanu wojennego gen. Wojciech Jaruzelski został wybrany przez Zgromadzenie Narodowe prezydentem, na co naciskał także obawiający się niepokojów w naszej części Europy prezydent USA George Bush senior w trakcie swojej wizyty w Polsce.
Nie prezydentura liczyła się jednak wtedy najbardziej, tylko oddanie przez komunistów władzy po 45 latach jej despotycznego sprawowania. Do rządu Mazowieckiego PZPR jako koalicjant nie weszła, chociaż jej działacze objęli tzw. resorty strategiczne, dlatego Kiszczak pozostał wicepremierem i ministrem spraw wewnętrznych. W nowym gabinecie sternikiem finansów został Leszek Balcerowicz, a za sprawy społeczne wziął odpowiedzialność dawny lider Komitetu Obrony Robotników Jacek Kuroń. W rządowym Komitecie ds. Radia i Telewizji fotel prezesa po Jerzym Urbanie przejął rusycysta i wypróbowany przyjaciel radzieckich dysydentów Andrzej Drawicz.
Komuniści pozostawiali kraj w stanie gospodarczej ruiny. Ale po raz pierwszy od 60 lat Polacy mogli stanowić o sobie, a wolność i demokrację odzyskano bezkrwawo, w zgodzie z przyjętą przez Solidarność i zawartą w nauce społecznej Papieża Jana Pawła II zasadą działania bez użycia przemocy. Wprawdzie trwałym symbolem przemian w naszej części Europy stało się zburzenie muru berlińskiego jesienią 1989 r, ale nie byłoby ono możliwe bez decyzji polskich wyborców z 4 czerwca. Za jej sprawą marzenia wielu polskich pokoleń spełniły się bez ponoszonych ofiar.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze