Kiedy piszę te słowa, mróz dalej skuwa Polskę, a wiele partyjnych sondaży pokazuje, że do przyszłego Sejmu weszłyby tylko Koalicja Obywatelska oraz Prawo i Sprawiedliwość, od dwóch dekad na zmianę rządzące krajem a skład Izby uzupełniłyby jeszcze tylko obie Konfederacje: Sławomira Mentzena oraz Korony Polskiej Grzegorza Brauna.
Efekt mrożący, niosący za sobą - podobnie jak w meteorologii i geografii - dominację dwóch biegunów może jednak okazać się krótkotrwały. I ustąpić miejsca odwilży.
Prognozuje to jeden z najbardziej renomowanych socjologów Jarosław Flis z Uniwersytetu Jagiellońskiego, gdy w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" mówi o centrum politycznym: "To, że go nie widać, nie znaczy, że go nie ma (..). Jest grupa wyborców, która ma dość obydwu głównych partii. Każdy z pary Tusk-Kaczyński od 20 lat przekonuje, że ten drugi nie ma prawa rządzić. I każdy z nich odniósł taką narracją oszałamiający sukces, bo przekonał do swojej tezy dwie trzecie Polaków. To oznacza, że jedna trzecia uważa, że Kaczyński ma prawo rządzić, a Tusk nie, jedna trzecia myśli odwrotnie, a jedna trzecia, że żaden z nich nie ma prawa rządzić, czyli w zasadzie zgadza się z obiema poprzednimi grupami" [1].
Obserwacje analityka potwierdza badanie opinii, z którego wynika, że 32 proc z nas z nadzieją powita powołanie w Polsce na wybory parlamentarne 2027 roku nowej formacji politycznej [2]. Wskazuje to nieodparcie na rosnące zapotrzebowanie na trzecią siłę w polskiej polityce, chociaż z pewnością nie stanie się nią Trzecia Droga, skoro się rozwiązała decyzją władz Polskiego Stronnictwa Ludowego, zanim jeszcze ostatecznie osłabł ich koalicjant z Polski 2050 wtedy jeszcze Szymona Hołowni, teraz jak potwierdza przebieg wewnętrznych tam wyborów - w praktyce niczyjej.
Nowa siła być może nawet więcej niż jedna wyłonić się może wyłącznie w strefie umiarkowanej polskiej polityki. Zwolennicy radykalizmów zostali bowiem w wystarczającym stopniu obsłużeni - ci na prawo od PiS przez obie Konfederacje, ci na lewo od KO przez "kawiorową" Nową Lewicę Włodzimierza Czarzastego oraz ideową partię Razem Adriana Zandberga, które już raz przed jedenastu laty rozbiły sobie głosy i zaszkodziły sobie nawzajem tak bardzo, że żadna... nie weszła wtedy do Sejmu. A Karol Marks, wciąż obu tym formacjom zza grobu patronujący nauczał, że jeżeli historia się powtarza, to wyłącznie jako farsa.
Efekt flagi, na który bardzo liczyli rządzący po wrześniowej "nocy dronów" nad Polską - skupiania się obywateli przy władzyw obliczu zagrożenie z zewnątrz - paradoksalnie rozłożył się równomiernie na bonus zarówno dla premiera Donalda Tuska jak i prezydenta Karola Nawrockiego, pozyskujących w sondażach lepsze notowania niż ich partyjne czy rządowe i kancelaryjne zaplecze. To jednak również nie potrwa w nieskończoność [3].
Inne badania poświadczają, że poglądów Polaków wcale nie cechuje żadna uderzająca radykalizacja. Niezmiennie cztery piąte z nas uznaje demokrację za najlepszy system rządzenia. Większość pragnie pozostania w Unii Europejskiej, ledwie co czwartego rodaka ucieszyłby Polexit. Oznacza to, że mniej Polaków opowiada się za wystąpieniem z UE niż pokłada szanse w nowej inicjatywie politycznej. Wszystko wskazuje na to, że właśnie siły umiarkowane ją stworzą.
Powstać może jakaś Czwarta Droga, jak pół żartem, pół serio nazywa ją prof. Flis, zbudowana jako sojusz nie tylko PSL, Polski 2050 ale nawet zmierzającego ku centrum Razem [4]. To realne, gdy niejeden wyborca szczerze przestraszy się przyszłej koalicji partii Jarosława Kaczyńskiego z obydwoma Konfederacjami. Warto pamiętać, że z PiS wygrała w 2023 r. nie żadna jedyna słuszna jedna lista pod batutą Tuska - lecz w praktyce Trzecia Droga, bo jej głosy zdecydowały o obecnej demokratycznej większości.
Lepszym dla wyborców a nie tylko polityków wariantem stałoby zbudowanie nowej siły przez dotychczas nieobecnych w polityce: przedstawicieli samorządu terytorialnego, czemu sprzyjają obecne perypetie z zasadą dwukadencyjności oraz reprezentacji przedsiębiorców zmierzających do odrodzenia Powszechnego Samorządu Gospodarczego, być może również rolników, zrażonych do władzy poprzedniej i obecnej za sprawą przemytu z Ukrainy i klęski niesionej za sobą przez umowę z Mercosur. Byłoby to porozumienie wokół zadań a nie szyldów.
Skoro za oknem zimno, tym bardziej nie warto się gorączkować. Do wyborów ponad półtora roku. Warto przypomnieć, że kiedy podobny czas pozostawał do głosowania powszechnego w 1997 r. - przyszły zwycięzca jeszcze nawet nie istniał, bo Akcję Wyborczą Solidarność Związek i partie centroprawicy powołały dopiero w czerwcu 1996 r, a jednak później wygrała ona wybory i rządziła przez cztery lata, przeprowadzając systemowe reformy w tym najważniejszą administracyjno-samorządową.
[1] Pierwszy prezydent racji, a nie relacji. Z prof. Jarosławem Flisem socjologiem z Uniwersytetu Jagiellońskiego rozmawia Agata Kondzińska. "Gazeta Wyborcza" z 29 grudnia 2025
[2] sondaż United Surveys z 25-26 listopada 2025
[3] por. Porzuceni umiarkowani. PNP 24.PL z 3 stycznia 2026
[4] Pierwszy prezydent... op.cit
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze