Reklama

Jadwiga Emilewicz gościem Wspólnoty

24/01/2026 10:47

Od czasów pandemii sprawy gospodarcze przesunęły się z żółtych stron dziennika "Rzeczpospolita" na pierwsze kolumny wszystkich gazet - wskazała Jadwiga Emilewicz, była wicepremier, w trakcie spotkania w siedzibie Mazowieckiej Wspólnoty Samorządowej. Odkąd zaczął się COVID, mamy kolejne czarne łabędzie, jak ekonomiści i progności nazywają nie dające się zawczasu przewidzieć zjawiska. Po pandemii: wojna w Ukrainie oraz napięcia między Stanami i Chinami, a także USA i Unią Europejską.

Jadwiga Emilewicz, za rządów PiS kolejno minister przedsiębiorczości i technologii oraz rozwoju, wskazała w Klubie Gospodarczym MWS 14 stycznia, że mamy ostatni rok kontraktowania europejskiej perspektywy rozliczeniowej, która zacznie się w 2027 r. Wiadomo, że w tym momencie pozyskane już pieniądze często się kończą, a nowe nie jeszcze mogą napłynąć. Co b. minister nazwała nawet "doliną śmierci". Mimo to perspektywy widzi optymistycznie: prognozy na 2026 r. mówią o wzroście produktu krajowego brutto od 3 do 4 proc. w sytuacji, gdy w Niemczech niewiele powyżej zera. 

Reklama

Głównym silnikiem polskiego wzrostu pozostaje konsumpcja. Gospodarkę napędzają też bezpośrednie inwestycje zagraniczne. Nie spodziewamy się natomiast mobilizacji inwestycji prywatnych. Wyzwaniem pozostają inwestycje krajowe, pytanie, co  uda się realnie zrobić, by je pobudzić.   

Wielu z nas ma doświadczenie w zarządzaniu dużymi organizacjami gospodarczymi, sporo prowadzi małe firmy - podkreślał otwierając spotkanie Mariusz Ambroziak, wiceprezes Mazowieckiej Wspólnoty Samorządowej. Prowadzący je Robert Kuraszkiewicz zaznaczył, że "w tym gronie nie trzeba dopominać się o pytania". 

Reklama

Mocno przejmujemy się kwestią KSeF - wskazał wiceprezes Ambroziak. Zwrócił uwagę na "szczerą współpracę" między rządem i opozycją  w tej sprawie. Koalicja Obywatelska oraz Prawo i Sprawiedliwość w 100 proc realizują KSeF, którego efektów zasadnie obawiają się przedsiębiorcy.  Natomiast deklaracje gościa spotkania w tej mierze pozostały raczej enigmatyczne. W ocenie Emilewicz, KSeF skończy się bowiem albo "wielkim sukcesem" albo równie ogromną katastrofą. Kluczem okaże się, czy system zadziała. Jak, tego jeszcze nie wiemy.  B. wicepremier nie taiła, że w jej ocenie administracja skarbowa nie jest przygotowana do wdrożenia tego systemu. Przyznała, jak wiele zależy od tego, czemu zebrane dane będą służyć. I czy zaufa się państwu, że dobrze nimi administruje.

Na razie przedsiębiorcy obawiają się rozszerzenia kontroli kosztem tajemnicy handlowej, nieodzownej i gwarantowanej dotychczas przez prawo. Środowisko MWS wystosowało list, artykułujący te obawy.

Reklama

Była minister wskazywała, że aktywny monitoring za rządów Mateusza Morawieckiego doprowadził do tego, że paliwo przestało wyparowywać między jedną a drugą granicą Polski. Analogia nie przekonała jednak uczestników spotkania, bo w ich opinii w kwestii KSeF o co innego chodzi. 

- Nawet mikrofirmy nie da się teraz prowadzić bez pomocy księgowej - wskazał w dyskusji Mariusz Ambroziak. A to nie państwo pieniądze firmom rozdaje. Tylko płyną one od firm do państwa. 

Tymczasem urzędnicy, z których 90 proc ani jednej firmy w życiu nie prowadziło - próbują rządzić gospodarką.

Reklama

KSeF pojawił się po to, by znalazły się pieniądze na socjal - wskazał z sali jeden z uczestników rozmowy w Klubie Gospodarczym.  Emilewicz zaś przyznała, że "został za szybko wprowadzony" i "testowany w trakcie". 

Samorząd istotny, a nie tylko wysoko oceniany

Jadwiga Emilewicz podkreśliła, że pracowała w zespole prof. Michała Kuleszy, przygotowującym drugi etap reformy samorządowej, kiedy to przywrócono powiaty i wprowadzono nowe województwa. Oceniła, że chociaż w Polsce przeprowadzono po 1989 r. wiele reform - najlepszą z nich ocenę zasłużenie zyskała sobie samorządowa.

Reklama

Znaczną część środków rozliczają i wydają samorządy: na szkoły, szpitale i drogi. Rozmaite programy, Czyste Powietrze czy 500 a potem 800 plus, nie stałyby się możliwe bez współpracy samorządów - zauważyła była wicepremier, zaznaczając, że występuje również jako mieszkanka podkrakowskich Mogilan. A także członkini zarządu think tanku Instytut Sobieskiego, oceniającego po latach efekty reformy administracyjno-samorządowej.

Opowiada się za utrzymaniem limitu dwóch dopuszczalnych kadencji w samorządzie, co wprowadzono za pisowskich rządów, a obecna Koalicja 15 Października stara się zmienić, chociaż efektu tych usiłowań jeszcze nie znamy.

Reklama

Jak zastrzegła Jadwiga Emilewicz, "nie chodzi o to, że ktoś kradnie czy bierze łapówki", lecz o brak "cyrkulacji elit". Im mniejsza jednostka samorządu terytorialnego, tym bardziej daje się on we znaki. Od lat te same osoby pełnią funkcje dyrektora gminnego ośrodka pomocy społecznej, szkoły czy ośrodka zdrowia.          

Jak odbudować kręgosłup państwa

Przed nami wszystkimi staje teraz zadanie odbudowy kręgosłupa państwa - uznaje Jadwiga Emilewicz. Co niezbędne w obliczu zagrożeń zewnętrznych. Na coś się musimy umówić choćby w kwestii wymiaru sprawiedliwości, uważa była wicepremier. Dziś jednak tego nie widać. Impuls do konsensusu wyjść mógłby od samorządu, który znajduje się najbliżej ludzi.  

Reklama

Można sobie kupić w Algarve apartament. Ale przecież rozmawiamy w takim gronie, które nie kapituluje - zastrzegła Emilewicz. 

Goszcząca w Klubie Gospodarczym była wicepremier sceptycznie oceniła dokonania obecnie rządzących. Pomimo komfortu, jaki stał się ich udziałem, gdy władzę przejęli. Poprzednia ekipa nie mogła na to liczyć.

My byliśmy traktowani przez rynek z dużą podejrzliwością - wspominała Emilewicz. - Patrzono, czy potrafimy jeść nożem i widelcem - ujęła rzecz obrazowo. Przyznała zarazem, że w PiS zabrakło refleksji nad tym, co zrobiono źle.

Reklama

Nowy rząd przejął stery w dobrym dla siebie momencie, ale dialogu z rynkiem nie prowadzi, pomimo uznania, jakim się cieszy w środowiskach biznesu. Wyczerpał się pomysł na zoutsourcingowanie polityki gospodarczej, jak to nazwała była minister rozwoju. Nie udały się zamierzenia dotyczące deregulacji: Rafa Brzoska nie zrobił wszystkiego za rząd.

Obrazowo przedstawił problem swojego środowiska obecny na spotkaniu reprezentant Solidarności taksówkarzy. Kontrole dotyczące ich konkurencji, kierowców Bolta czy Ubera wykazują, że spora  część z nich nie ma nawet prawa jazdy, wielu jest karanych w krajach swojego pochodzenia, o czym jednak w Polsce nie wiemy.  Nie są to wcale pojedyncze nieprawidłowości, lecz rozliczne patologie, rzutujące na reputację i szanse rozwojowe branży.  Ze 136 tys działalności taksówkarskich zostało 56 tys.

Reklama

Polacy zdominowali za to rynek przewozów w całej Europie. Konkurenci zareagowali wprowadzeniem w UE pakietu transportowego, śrubowaniem regulacji takich jak homologacje czy certyfikacje. 

60 proc eksportu trafia do Unii Europejskiej, przypomniała była wicepremier. Pozostaje problem, jak pojawić się na innych rynkach. Jest już polska huta w afrykańskiej Rwandzie. Natomiast stworzenie instrumentów wsparcia pozostaje w gestii rządu, chociaż oczywiście to samorząd odpowiada za przyjazny klimat wokół firm zarejestrowanych na terenie jego działalności.   

Reklama

Jadwiga Emilewicz, która podkreśliła, że ma trójkę dzieci, indagowana o perspektywy demografii, uznała, że kwestia dzietności stanowi problem kulturowy i żadne świadczenia nic tu nie zmienią. Sama nigdy nie przypisywała podobnej mocy 500 ani potem 800 plus. Nawet, jeśli na każdym rogu stanie żłobek za darmo, liczba urodzin się wyłącznie od tego nie zwiększy. Przestrzegła przed bagatelizowaniem tego propblemu. - Silne państwo tworzą bowiem ludzie, a nie tylko struktury.  

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama