Z Andrzejem Sadowskim prezydentem Centrum im. Adama Smitha, rozmawia Łukasz Perzyna
- Zacznę od wrażeń, związanych z tegorocznym Davos. Czy nie stało się tak, że tegoroczne spotkanie zdominowała polityka? I więcej mówiono o Grenlandii i oczywiście też Ukrainie niż o perspektywach światowej gospodarki? Pamiętam jak w roku 1991 do Davos przyjechał świeżo wtedy wybrany na premiera Jan Krzysztof Bielecki, to innych uczestników forum nie interesowała dekomunizacja w Polsce ani zmiany w naszych sądach, raczej czy wzrost gospodarczy powróci i kiedy długi spłacimy?
- Kiedy ówczesny premier wystąpił w Davos to zgromadzonych tam interesariuszy zajmowała sprawa odzyskiwania pożyczonych wcześniej reżimowi komunistycznemu pieniędzy oraz co zachodnie korporacje i państwa będą miały z transformacji w Polsce. Nie interesowała ich dekomunizacja tylko prywatyzacja i korzyści z niej płynące dla nich, a nie dla polskiego społeczeństwa i państwa, dlatego prywatyzacja przybrała patologiczny charakter, w którym peerelowskie monopole sprzedawano monopolom innych państw, jak w przypadku monopolu telekomunikacyjnego. Tegoroczne Davos nie znalazło się w cieniu Grenlandii, tylko Strategii Bezpieczeństwa Narodowego USA (NSS) ogłoszonej w listopadzie 2025. Stwierdza ona jednoznacznie, że Unia Europejska po latach przeregulowania utraciła pozycję i udział w światowych wskaźnikach PKB i w tej sytuacji jest coraz mniej atrakcyjnym dla USA sojusznikiem i gospodarczym partnerem. W Strategii Bezpieczeństwa Narodowego USA jak na czarno-białym obrazie rentgenowskim doskonale widać stan organizmu politycznego i gospodarczego Unii, który po latach ordynowania m.in. tzw. zielonego ładu doznał poważnych uszkodzeń, pęknięć i złamań. Dokument jest wstrząsający stąd fala oburzenia wśród europejskich decydentów, którzy próbowali zanegować przedstawioną w nim diagnozę i konsekwencje z jej wynikające, aż do momentu, kiedy wystąpił kanclerza Niemiec. Nie tylko potwierdził amerykańską diagnozę, ale oświadczył również, że „w Europie musimy znacznie ograniczyć biurokrację. Jednolity rynek został kiedyś stworzony, aby stworzyć najbardziej konkurencyjny obszar gospodarczy na świecie, ale zamiast tego zostaliśmy mistrzem świata w nadmiernej regulacji. To musi się skończyć”. Unia jest tak już przeregulowana, że zaskakuje ją tempo zmian w innych cywilizacjach świata, a przy swoim biurokratycznym modelu kontroli i planowania nie jest w stanie z nimi konkurować.
- Dlaczego?
- Przyczyniają się do tego rosnące koszty spowodowane przyrostem biurokracji, która tworzy jeszcze bardziej kosztowne od swojego utrzymania przepisy obciążające koszty pracy, produkcji i energii. Wzrost produktu krajowego brutto Niemiec na poziomie 0,2 proc. w roku 2025 mieści się w granicach błędu statystycznego. Kanclerz przyznał również, że „Niemcy są przyzwyczajeni do pracy tylko 200 godzin mniej niż np. pracują szwajcarskie firmy i pracownicy. Musimy się tym zająć”. Muszą, bo jak w Davos wytknął im prezydent USA „Niemcy produkują o 22% mniej energii niż w 2017 roku, a ich ceny prądu wzrosły o 64%”. Kumulacja skutków prowadzonego latami przez decydentów i aparat Komisji Europejskiej duszenia regulacyjnego spowodowała utratę przewag konkurencyjnych całych branż i doprowadziła do coraz trudniejszego do ukrycia spadku międzynarodowego znaczenia gospodarczego, a co za tym idzie politycznego Unii Europejskiej. Stan ten potwierdziło w tym samym czasie wystąpienie sekretarza generalnego NATO, który stwierdził, że Unia Europejska przy swoim obecnym stanie bezpieczeństwa i gospodarki nie może funkcjonować bez USA.
- Świat rozmawia o konkurencji globalnej, a w Polsce głównym tematem staje się KSeF. Czy słusznie kojarzymy go z George'm Orwellem? Wielki Brat patrzy na elektroniczne faktury i widzi wszystko, z tajemnicą handlową włącznie?
- Ordynowanie KSeF podobnie jak rozszerzenie atrybutów władzy Państwowej Inspekcji Pracy sprzecznych z Konstytucją Rzeczypospolitej Polski stanowi kontynuację polityki poprzedniego rządu. Obóz rządzący zapowiadał zerwanie z tzw. polskim ładem, a po zdobyciu władzy jest jego konsekwentnym kontynuatorem. Zostawiając wszystkie inne podnoszone publiczne kwestie dotyczące sensowności i zasadności ordynowania KSeF, to wprowadzenie państwowych systemów informatycznych nie zabezpieczonych technologią blockchain jest zagrożeniem dla bezpieczeństwa narodowego
- To aż tak ważne?
- Tak, bo to jedyna technologia, skutecznie jak do tej pory zabezpieczająca przed cyberterroryzmem. Estonia po atakach terrorystycznych w cyberprzestrzeni na jej infrastrukturę postanowiła zabezpieczyć się wprowadzając powszechnie w administracji publicznej, medycynie i państwie blockchain, który znany jest z faktu używania go do zabezpieczania kryptowalut. Ze względu na wysokie ryzyko agresji i okupacji Estonia zdeponowała w pięciu różnych miejscach na świecie cyfrowe kopie m.in. ksiąg wieczystych i aktów własności swoich obywateli. Wcześniej wprowadzając głosowanie przez Internet, którego odmawia się obywatelom w Polsce, państwo estońskie nawet okupowane może dalej kontynuować swoją działalność dysponując swoimi bezpiecznymi cyfrowymi kopiami. Ponadto wprowadzenie technologii blockchain w administracji było zabezpieczeniem jej przed korupcją, bowiem użycie blockchain w rejestrach państwowych spowodowało, że nie da się sfałszować dokumentów i umożliwiło, że 99% usług publicznych jest online i tym samym nie ma „urzędnika do przekupienia”. Skoro armia amerykańska wprowadza technologię blockchain dla zabezpieczenia łańcucha dostaw oraz ochrony przed korupcją, to dlaczego rząd w Polsce wprowadza system informacji o polskiej gospodarce bez takiego zabezpieczenia?
- Jak KSeF wpłynie na polskich przedsiębiorców jako wyborców?
- Polscy rodzimi przedsiębiorcy cały czas zmagają się tzw. polskim ładem, który był i jest przeciwko rozwojowi gospodarki w Polsce funkcjonującej dzięki mikro, małym i średnim firmom. W ostatnich wyborach parlamentarnych zmianę władzy dokonały nie uczestniczki marszów z czarnymi parasolkami, lecz przedsiębiorcy i ich bliscy dotkliwie i jawnie skrzywdzeni przez ówcześnie rządzących, którzy potraktowali ich jak pozbawionych praw chłopów pańszczyźniacy, zapominając, że jest to rzesza kilku milionów wyborców. Ordynowanie KSeF jest początkiem negatywnej kampanii wyborczej, którą rząd sam sobie rozpoczął. Cyfrowa administracja publiczna i podatkowa w Estonii oszczędza czas i pieniądze przedsiębiorcom. Według raportu Doing Business Banku Światowego z roku 2020 rozliczanie podatków w Polsce zajmowało już 334 godziny, a w Estonii 50 godzin. Czy wprowadzenie KSeF zaoszczędzi czas polskiemu przedsiębiorcy? Jeżeli nie, to przedsiębiorcy z większą jeszcze determinacją niż w poprzednich wyborach zagłosują negatywnie na rządzących.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze