Reklama

Nasza zima zła. Ustawa łańcuchowa

28/01/2026 11:59

Każdy Polak nawet przed szkodą potrafi być mądry i wie, że należy uważać na co się gada. Łatwo się bowiem narazić na publiczne zrobienie z siebie głupka, co zwłaszcza w czasach Internetu popularne. Uczestnicy życia w globalnej sieci znajdują czas i chęć aby niejednego, który palnie bzdurę dosadnie obśmiać i wyszydzić. Niestety poniższy tekst nie będzie zbyt wesoły, ale mi nie zawsze jest do śmiechu..

Otóż bardzo dawno temu premierem kraju między Odrą a Bugiem był Jerzy Buzek. Kulturalny pan profesor z Górnego Śląska. Na czele opozycji stał wówczas Leszek Miller, były komunistyczny aparatczyk. Człowiek o słabszych manierach i jeszcze słabszym wykształceniu od ówczesnego premiera. Jego wcześniejszy i późniejszy życiorys udowadnia, jak można zbytnio się nie przemęczając dojść do najwyższych stanowisk w państwie. Wystarczy mieć intuicyjną zdolność do służenia odpowiedniemu panu, prezentować elastyczną postawę i co nie jest bez znaczenia trochę życiowego fartu.

Reklama

Najpierw więc Miller łasił się do towarzyszy radzieckich, aby kiedy wiatry się zmieniły kłaniać się Amerykanom i udostępniać im do nielegalnych działań polskie więzienia. Wszystko można uzasadnić stanem wyższej konieczności a nawet polską racją stanu. Ale kiedy Jeszcze Miller był liderem opozycji bezceremonialnie i beż żadnej taryfy ulgowej atakował poczciwego pana profesora. Według dawnego towarzysza z Żyrardowa przez Jerzego Buzka emeryci mieli masowo szukać jedzenia w śmietnikach. A gdy nadeszła zimna już nie tylko seniorzy masowo zamarzać. Według mojej opinii to wówczas pojawiła się w polskim życiu politycznym agresja, choć zachowując obiektywizm później wcale nie było lepiej. Taktyka obrzucania politycznego przeciwnika błotem okazała się skuteczna. Formacja byłego towarzysza wygrała wybory parlamentarne, a on sam usadowił się na fotelu zajmowanym do tej pory przez Buzka. I jak na tym fotelu sobie siedział nadeszła jak co roku zima. Dosyć ostra, ale Miller nie musiał się tym specjalnie przejmować. Skoro zgodnie z powiedzeniem Jerzego Urbana „władza zawsze się wyżywi” to równie dobrze również ogrzeje.

Gdy nastała długo wyczekiwana wiosna, MSWiA jak po każdej zimie opublikowało smutną statystykę zamarznięć w Polsce. I to podległe Millerowi ministerstwo ogłosiło, że w Polsce w ciągu pierwszej zimy pod panowaniem towarzysza Leszka zamarzło więcej ludzi niż podczas całych rządów Jerzego Buzka! Na szczęście nikt poza mną tego faktu nie zauważył, a już na pewno nie wykorzystał przeciwko Millerowi. Dajmy mu zresztą spokój. Dzisiaj były premier i europoseł z łaski Platformy Obywatelskiej słynie z dziwnych wpisów na iksie na temat wojny w Ukrainie udowadniając, że jest dzisiaj jedynie pożytecznym Millerem Putina.

Reklama

Pora bowiem przejść do czasów obecnych. Rządząca koalicja uchwaliła prawo zwane potocznie ustawą łańcuchową. Ustawa długo oczekiwana przez obrońców praw zwierząt, a co ważniejsze przez czworonogi. Ale Nawrockiemu ustawa się nie spodobała. Mógł co prawda ją podpisać i zaapelować o szybkie wprowadzenie pewnych zmian i okresów dostosowania się do nowych uwarunkowań. W końcu nadciąga zima. Jak co roku. I jak co roku wiele psów na krótkich i długich łańcuchach marznie i umiera. To miał jednak pan doktor z Belwederu w nosie. On chciał pokazać, że kiedy zechce potrafi się podpisać, a co gorsze kiedy chce przywalić rządowi maczugą nie liczą się żadne względy. I jak co roku nieoczekiwanie nadeszła zima. Najbardziej mroźna i śnieżna od wielu lat. A skoro mąż stanu z Belwederu nie podpisał prawa przymuszającego pewnych zwyrodnialców do przyzwoitego traktowania zwierząt, to znaczy nie trzeba nic zmieniać. Ale ponieważ zima dała się we znaki, Internet został zasypany filmikami i zdjęciami cierpiących psiaków. Wówczas spece od batyrowego wizerunku obmyślili, że należy coś zrobić, gdyż notowania dostojnika mogą spaść na przysłowiowy pysk. Polacy mają sporo wad i zalet, ale miliony z nich albo zwierzęta kocha, albo przynajmniej ich los nie jest im obojętny. Przyniesiono zatem przed najjaśniejsze oblicze najważniejszego z Polaków białego kota. Nawrocki nie szczędząc wysiłku ukłonił się i kota pogłaskał po główce. To znaczy, że łaskawca zapewne zwierzęta bardzo lubi, a nawet kocha. Jest jednak w tym obrazie póki co spory zgrzyt. Na razie zima nie odpuszcza i psy nadal cierpią. Ale jak wiadomo władza zawsze się wyżywi i ogrzeje…

 

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 28/01/2026 12:03
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Os - niezalogowany 2026-01-28 13:18:23

    Wreszcie ktoś połączył kropki i zauważył, że Batyr tak naprawdę stoi po stronie patoli i oprawców zwierząt którzy trzymają psy na łańcuchach, i to zwykle bez jedzenia a nawet wody i bez ogrzewanej budy. Batyr uważa najwidoczniej, że tak jest w porządku czyli de facto staje po stronie patologii. I jak widać w każdej dziedzinie cofa nasz kraj w rozwoju. Sam nie robi nic pożytecznego, tylko wetuje. Taki ma pomysł na sprawowanie urzędu w iście kibolskim stylu. A zwierzęta zamarzają.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama