Każdy Polak nawet przed szkodą potrafi być mądry i wie, że należy uważać na co się gada. Łatwo się bowiem narazić na publiczne zrobienie z siebie głupka, co zwłaszcza w czasach Internetu popularne. Uczestnicy życia w globalnej sieci znajdują czas i chęć aby niejednego, który palnie bzdurę dosadnie obśmiać i wyszydzić. Niestety poniższy tekst nie będzie zbyt wesoły, ale mi nie zawsze jest do śmiechu..
Otóż bardzo dawno temu premierem kraju między Odrą a Bugiem był Jerzy Buzek. Kulturalny pan profesor z Górnego Śląska. Na czele opozycji stał wówczas Leszek Miller, były komunistyczny aparatczyk. Człowiek o słabszych manierach i jeszcze słabszym wykształceniu od ówczesnego premiera. Jego wcześniejszy i późniejszy życiorys udowadnia, jak można zbytnio się nie przemęczając dojść do najwyższych stanowisk w państwie. Wystarczy mieć intuicyjną zdolność do służenia odpowiedniemu panu, prezentować elastyczną postawę i co nie jest bez znaczenia trochę życiowego fartu.
Najpierw więc Miller łasił się do towarzyszy radzieckich, aby kiedy wiatry się zmieniły kłaniać się Amerykanom i udostępniać im do nielegalnych działań polskie więzienia. Wszystko można uzasadnić stanem wyższej konieczności a nawet polską racją stanu. Ale kiedy Jeszcze Miller był liderem opozycji bezceremonialnie i beż żadnej taryfy ulgowej atakował poczciwego pana profesora. Według dawnego towarzysza z Żyrardowa przez Jerzego Buzka emeryci mieli masowo szukać jedzenia w śmietnikach. A gdy nadeszła zimna już nie tylko seniorzy masowo zamarzać. Według mojej opinii to wówczas pojawiła się w polskim życiu politycznym agresja, choć zachowując obiektywizm później wcale nie było lepiej. Taktyka obrzucania politycznego przeciwnika błotem okazała się skuteczna. Formacja byłego towarzysza wygrała wybory parlamentarne, a on sam usadowił się na fotelu zajmowanym do tej pory przez Buzka. I jak na tym fotelu sobie siedział nadeszła jak co roku zima. Dosyć ostra, ale Miller nie musiał się tym specjalnie przejmować. Skoro zgodnie z powiedzeniem Jerzego Urbana „władza zawsze się wyżywi” to równie dobrze również ogrzeje.
Gdy nastała długo wyczekiwana wiosna, MSWiA jak po każdej zimie opublikowało smutną statystykę zamarznięć w Polsce. I to podległe Millerowi ministerstwo ogłosiło, że w Polsce w ciągu pierwszej zimy pod panowaniem towarzysza Leszka zamarzło więcej ludzi niż podczas całych rządów Jerzego Buzka! Na szczęście nikt poza mną tego faktu nie zauważył, a już na pewno nie wykorzystał przeciwko Millerowi. Dajmy mu zresztą spokój. Dzisiaj były premier i europoseł z łaski Platformy Obywatelskiej słynie z dziwnych wpisów na iksie na temat wojny w Ukrainie udowadniając, że jest dzisiaj jedynie pożytecznym Millerem Putina.
Pora bowiem przejść do czasów obecnych. Rządząca koalicja uchwaliła prawo zwane potocznie ustawą łańcuchową. Ustawa długo oczekiwana przez obrońców praw zwierząt, a co ważniejsze przez czworonogi. Ale Nawrockiemu ustawa się nie spodobała. Mógł co prawda ją podpisać i zaapelować o szybkie wprowadzenie pewnych zmian i okresów dostosowania się do nowych uwarunkowań. W końcu nadciąga zima. Jak co roku. I jak co roku wiele psów na krótkich i długich łańcuchach marznie i umiera. To miał jednak pan doktor z Belwederu w nosie. On chciał pokazać, że kiedy zechce potrafi się podpisać, a co gorsze kiedy chce przywalić rządowi maczugą nie liczą się żadne względy. I jak co roku nieoczekiwanie nadeszła zima. Najbardziej mroźna i śnieżna od wielu lat. A skoro mąż stanu z Belwederu nie podpisał prawa przymuszającego pewnych zwyrodnialców do przyzwoitego traktowania zwierząt, to znaczy nie trzeba nic zmieniać. Ale ponieważ zima dała się we znaki, Internet został zasypany filmikami i zdjęciami cierpiących psiaków. Wówczas spece od batyrowego wizerunku obmyślili, że należy coś zrobić, gdyż notowania dostojnika mogą spaść na przysłowiowy pysk. Polacy mają sporo wad i zalet, ale miliony z nich albo zwierzęta kocha, albo przynajmniej ich los nie jest im obojętny. Przyniesiono zatem przed najjaśniejsze oblicze najważniejszego z Polaków białego kota. Nawrocki nie szczędząc wysiłku ukłonił się i kota pogłaskał po główce. To znaczy, że łaskawca zapewne zwierzęta bardzo lubi, a nawet kocha. Jest jednak w tym obrazie póki co spory zgrzyt. Na razie zima nie odpuszcza i psy nadal cierpią. Ale jak wiadomo władza zawsze się wyżywi i ogrzeje…
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Wreszcie ktoś połączył kropki i zauważył, że Batyr tak naprawdę stoi po stronie patoli i oprawców zwierząt którzy trzymają psy na łańcuchach, i to zwykle bez jedzenia a nawet wody i bez ogrzewanej budy. Batyr uważa najwidoczniej, że tak jest w porządku czyli de facto staje po stronie patologii. I jak widać w każdej dziedzinie cofa nasz kraj w rozwoju. Sam nie robi nic pożytecznego, tylko wetuje. Taki ma pomysł na sprawowanie urzędu w iście kibolskim stylu. A zwierzęta zamarzają.
Wreszcie ktoś połączył kropki i zauważył, że Batyr tak naprawdę stoi po stronie patoli i oprawców zwierząt którzy trzymają psy na łańcuchach, i to zwykle bez jedzenia a nawet wody i bez ogrzewanej budy. Batyr uważa najwidoczniej, że tak jest w porządku czyli de facto staje po stronie patologii. I jak widać w każdej dziedzinie cofa nasz kraj w rozwoju. Sam nie robi nic pożytecznego, tylko wetuje. Taki ma pomysł na sprawowanie urzędu w iście kibolskim stylu. A zwierzęta zamarzają.